Rozdział 1 <3
*Laura*Promienie słoneczne wdzierały się do sypialni przez błękitne jak niebo zasłony. Przewróciłam się na drugi bok, zobaczyłam mojego ukochanego blondaska i wtedy pomyślałam, jak miło mieć osobę kochającą blisko nas. Przypomniałam sobie jeden z wielu ponurych poranków w moim dawnym domu i życiu.
****************************
Podniosłam się z łóżka, założyłam ubrania, które przygotowałam sobie wcześniej przygotowałam. Zeszłam na dół, jak zazwyczaj otaczała mnie cisza. Jedyną żywą duszą w tym domu byłam ja. Przyzwyczaiłam się do tego rodzice, a raczej ludzie, którzy mnie poczęli, rzadko bywali w domu. Wzięłam torebkę i opuściłam miejsce zamieszkania, biorąc w dłoń jabłko, które zamierzałam spożyć w drodze do szkoły. Obecnie chodzę do pierwszej klasy liceum. Chciałabym w przyszłości zostać aktorką. Już teraz zaczęłam przygotowywać się do tego fachu, chowając swoją prawdziwą twarz przed tym brutalnym, nie liczącym się z uczuciami, za potrzebą zdobycia pieniędzy światem. Rozmyślając nad tym doszłam do szkoły. Przekroczyłam jej próg i, jak fala uderzyły we mnie krzyki, wrzaski dziewczyn, które po odbyciu swoich pierwszych randek, opowiadały o tym, po raz kolejny swoim koleżankom. Ja niestety, a może stety jeszcze nigdy na niej nie byłam. Usłyszałam wśród tego gwaru dzwonek i udałam się w stronę klasy, w której miałam mieć obecnie lekcję. Zajęłam miejsce w piątej od okna ławce. Chociaż jestem niską osobą lubię siadać z tyłu, ponieważ nikt mnie nie widział, a ja nie musiałam włączać mojej udawanej wredności. Dlaczego udawanej?
od pewnego czasu, a dokładniej od początku klasy trzeciej gimnazjum udawałam dziewczynę wredną i zołzowatą. Robiłam to, ponieważ nie chciałam, aby nikt nie wypytywał mnie o moich rodziców, lub o życie. Tak na prawdę w środku jestem wrażliwą, grzeczną i miłą dziewczyną.
Zaczęła się pierwsza lekcja, godzina wychowawcza. Pani zajęła miejsce przy biurku i opowiadała nam jaką my jesteśmy okropną klasą co wynikało głównie z odpowiedzi innym nauczycieli na nasz temat, w co wątpię, że nasza wychowawczyni wierzyła. Nagle rozległo się pukanie do drzwi i do klasy wszedł wysoki blondyn, na oko w naszym wieku. Pani wstała z krzesła i podeszła do chłopaka. Wymieniła z nim parę zdań i zwróciła się do nas:
-Kochani, poznajcie nowego ucznia w waszej klasie . Przedstaw się- powiedziała do niego.
Nieznajomy chłopak ubrany w czarne spodnie i skórzaną kurtkę, rzekł do nas z głupkowaty i lekceważącym uśmiechem.
-Lynch. Ross Lynch
***********************
Hejka Kochani!!!!
Jak minął wam dzień???
I
Jak wam podoba się rozdział, mi średnio piszcie śmiało w komentarzach.
Przepraszam, że dopiero teraz wstawiłam ale jakoś nie miałam czasu. Wybaczycie?
Sorry, że taki krótki następne będą dłuższe :(
Wasza Pinkie Pay <3